|
Nasze dziewczynki
Tequila Blanca Irsimos
(20.12.2005) |
Gorwin Casablanca
(11.01.2010) |
Chłopak
(czasowo w naszej hodowli reproduktor z Hiszpanii)

Don't Touch del Goyepino
(17.09.2008)
HISTORIA HODOWLI
Pierwszy pies pojawił się u mnie w 1989 roku. Chciałam wtedy airedale teriera lub owczarka, ewentualnie psa innej wielkiej rasy. Wydawało mi się, że prawdziwy pies, to duży silny pies-obrońca, z którym można nie bać się wyjść nocą na ulicę i z którym można brać udział w zawodach z tresury. Mama jednak nie zaakceptowała mego marzenia o dużym psie, podejrzewając że sama będzie musiała się nim zajmować i z dużą niechęcią zgodziła się w końcu na spaniela. Nie miałam wyboru, ale i tak cieszyłam się że w domu nareszcie będzie pies - żywy, prawdziwy, o którym marzyłam cale życie.
Jak to często bywa, mama wolała zaoszczędzić i nie widziała sensu w zakupie drogiego psa z rodowodem, skoro psy bez rodowodów wcale nie są gorsze, a kosztują taniej. W ten sposób kupiliśmy na rynku szczeniaka spaniela, z którego wyrosła bardzo sympatyczna... kundelka. Sporo czasu poświęciłam jej, chodziłam z nią na wielogodzinne spacery, tresowałam. Bardziej mądrej psinki nie spotkałam ani wcześniej, ani później, ale docenić, jakim ona była naprawdę skarbem, mogłam dopiero po latach. Wtedy jednak wciąż marzyłam o airedale terierze.
Ku memu zdziwieniu, mama, która wcześniej przez długi czas nie chciała się zgodzić i na jednego psa, po pół roku łatwo się zgodziła na drugiego, a potem pomagała przy zakupie trzeciego i czwartego. Zakup drugiego psa, airedale teriera Oliwii Flambo, w 1990 roku u przewodniczącego sekcji rasy za poleceniem znajomej, nieco mnie rozczarował. Chciałam kupić przyszłego championa i zwycięzcę wystaw, ale prędko się okazało że jej eksterier był zbyt daleki od ideału rasy. Owszem, to nie przeszkadzało kochać ją, ale do zakupu następnych psów podchodziłam już inaczej. Wybierałam je teraz sama, mając już pewne doświadczenie w kynologii. Były to: airedale terier Gran-Pri Gipsy (1992 r. ur.) i biało-czarny cocker spaniel amerykański Domino Lingrey V.I.P. (1993 r. ur.). Oba były wspaniałymi psami wystawowymi. Wielu spośród tych, którzy zajmowali się wtedy tymi rasami, doskonale je pamiętają.
Po zakupie czwartego psa zauważyłam, że mimo mojej miłości do zwierząt w mieszkaniu zrobiło się jakoś ciasno... Prócz tego nie jest tajemnicą, że podróże na wystawy i utrzymanie psów nie są tanimi przyjemnościami. Dlatego na tych czterech psach się zatrzymałam i nie myślałam o kolejnych psach. O tym żeby zostawić sobie szczeniaka od swoich psów, i mowy nie było, bo dawno doszłam do wniosku, że kupować trzeba najlepszego szczeniaka, jakiego można znaleźć, a eksterier mojej suki hodowlanej, jak już pisałam, był średni.
Mijały lata i z czasem zmieniłam swoje zdanie o tym, jakie cechy chciałabym widzieć u swoich psów. Zrozumiałam, że obronny pies nie jest mi wcale potrzebny i że najbardziej pasował by mi nieduży mocny aktywny piesek, z którym wygodnie byłoby podróżować, ale nie za bardzo miniaturowy. Mój ideał musiał mieć szorstką sierść, żeby nie mieć większych problemów z pielęgnacją, sympatyczny wygląd zewnętrzny, dobre zdrowie i pogodny charakter. West highland white terrier z jego uroczą sylweką i przyjazną naturą, z połączeniem cech myśliwskiej rasy użytkowej i psa domowego podobał mi się najbardziej.
Na terenie byłego ZSRR westiki dopiero zaczynały się pojawiać. Do rodzinnego Kijowa pierwsze pojedyncze westy trafiały w środku lat 90-ch jako psy domowe, zaś do Moskwy zaczęto przywozić bardzo dobre reproduktory i psy wystawowe ze znanych hodowli. Inter i Multi Championka Wesscots MsChief (wł. E. Dementiewa) sprawiła na mnie olbrzymie wrażenie i przez dwa lata czekałam na szczeniaka właśnie od niej, dopóki z jej krycia w Niemczech z utytułowanym Inter i Multi Championem Bathgate St. John at Ashgate w 2001 roku nie urodziła się moja Fenia (Pailot Secret of Performance). To była wspaniała suczka o doskonałym eksterierze i z cudownym charakterem. Łatwo ukończyła kilka championatów (cztery młodzieży i cztery - "dorosłych" różnych krajów), urodziła dwa szczeniaki, a w 2004 zginęła z powodu patologii ciąży. Weterynaria niestety nie okazała się w tym przypadku skuteczną. Bardzo przeżywałam jej śmierć...
W 2006 roku pojawiła się u mnie Tiki (Tequila Blanca Irsimos). Pochodzi od znanych i utytuowanych rodziców a teraz też i sama posiada rozmaite znaczące tytuły. Prócz tego odegrała też wielką role w moim życiu.
Jeżeli by pisać o historii hodowli, można wspomnieć, że pierwszy miot urodził się 19 sierpnia 1991 roku w dzień Puczu, ale obecna nazwa hodowli została zarejestrowana w FCI Kynologicznym Związku Ukrainy dopiero w 2001 roku. W 2009 rou w związku z przejazdem do Polski hodowla została przerejestrowana w ZKwP.
Kiedyś w związku z milością do zwierząt chciałam zostać weterynarzem, ale za poradą rodziny rozpoczęłam studia na Politechnice Kijowskiej. Jednak dzieciące marzenie udało mi się w pewnym sensie zrealizować póżniej. W 2001 roku złożyłam dokumenty do Państwowej Akademii Rolniczej na fakultet zooinżynieryjny, w którym skończyłam magistraturę w 2008 roku z odznaczeniem jako zooinżener-selekcjoner. Uważam to za bardzo dobry pomysł, bo dało mi to możliwość zagłębiania się w genetyce i biotechnologii.
Pewnie nie będzie nieskromnym przypomnieć, że stworzyłam również pierwszy w języku rosyjskim portal internetowy o west highland white terierach w 1999 roku www.westie.newmail.ru. i dotychczas jest on jednym z najbardziej znanych i informatywnych portalów w runecie dotyczącym tej rasy.
Nie dążę do powiększenia ilości psów w hodowli (w tym formalnie zapisanych na moje imię). Możliwe, że przydałoby to hodowli punktów, bo im więcej psów - tym więcej tytułów, tym częściej nazwa hodowli pojawia się w prasie kynologicznej, w katalogach oraz w wynikach wystaw i tym solidniej wygląda taka hodowla. Ale dla mnie pies - przede wszystkim członek rodziny, a wystawy i hodowla to hobby, do którego jednak podchodzę poważnie, nawet z perfekcjonizmem. Dążę do ideału przy zakupie psów i przy znalezieniu właściwego reproduktora dla swojej suki, staram się sięgnąć pewnych szczytów z każdym psem, ale nie biorę za bardzo do serca zwycięstw wystawowych i znajduję w życiu miejsce również i dla innych zainteresowań. Nie chciałabym mieć dużej hodowli, bo taka przywiązuje jednak do domu. A z jednym-dwóma psami i wygodnie podróżować i otrzymują one całą uwagę. Zostawiliśmy sobie szczeniaka i teraz mamy Tiki i Blankę, a z podróży na Światówkę w Paryżu wróciliśmy z Monem - ślicznym trzyletnim estikiem, który już dobrze zaprezentował się jako pies wystawowy i reproduktor. :)
Trawka
(1989-2002) |
airedale terrier
Olivia Flambo
(1991-2003)
|
airedale terrier
Gran-Pri Gipsy
(1992-1998) |
american cocker spaniel
Domino Lingrey V.I.P.
(1993-2007) |
west highland white terrier
Pailot Secret of Performance
(2001-2004) |
|